Już przeszło od roku przy zaciąganiu kredytu hipotecznego na zakup lokum ustalono minimalny wkład własny w wielkości 10 procent wartości posiadłości, na którą pożyczka jest udzielana. Zasadniczo nie ma to zauważalnego wpływu na popyt kupujących na rynku mieszkaniowym, jednak nabywcy muszą dostosować wielkość nabywanego lokum względem osobistych możliwości finansowych. Firmy budowlane już zareagowały na tenże trend oferując większą liczbę lokali mieszkalnych w budynkach wielorodzinnych o mniejszej powierzchni na jakie jest aktualnie większy popyt. Mieszkania takie zapewniają lepszy standard aniżeli lokale w starszych blokach z sektora wtórnego. Nie ma to aż tak znacznego przełożenia na ceny gdyż w wypadku wartości lokum znaczny wpływ wywiera również lokalizacja, a tutaj istnieje jakaś przewaga mieszkań w starszych budynkach jakie zwykle mieszczą się bliżej centrów miast.

Pomimo tego, iż minimalny wkład własny lepiej zabezpiecza bank przed zagrożeniem niewypłacalności pożyczkobiorcy banki nadal dokładnie kontrolują swoich klientów. Typowym działaniem jest konieczność potwierdzenia wartości nieruchomości, szczególnie w przypadku posiadłości z sektora pierwotnego. Analiza wykonana podczas wyceny nieruchomości przez rzeczoznawcę majątkowego zapewnia odpowiedni pogląd na opłacalność inwestycji banku.

Program rządowy „Mieszkanie dla Młodych” wpłynął na zwiększenie poziomu optymizmu deweloperów względem intratności budowy nowych apartamentowców, choć ich parametry techniczne dopasowane są w wysokim stopniu do specyfikacji jaka umożliwia kupno apartamentu z wykorzystaniem kapitałów udzielonych w ramach programu „Mieszkanie dla Młodych”.

Oferta mieszkań na rynku pierwotnym nieustannie rośnie, jednakowoż ze względu na stosunkową równowagę pomiędzy popytem oraz podażą nie wpływa to w wyraźny sposób na ruch cen, które wahają się o parę procent w zależności od rejonu.